Co roku w kwietniu obchodzimy bardzo smutną rocznicę. Wiosną 1940 roku funkcjonariusze NKWD strzałem w tył głowy zamordowali 22 tysiące polskich oficerów, urzędników i przedstawicieli inteligencji. Przez kilkadziesiąt lat o zbrodni nie było wolno mówić ani pisać. Kłamstwem próbowano wymazać pamięć o bohaterach. Nie udało się. Są ciągle żywi w naszych wspomnieniach.

Rosjanie boją się prawdy

W najcięższych stalinowskich czasach opowiadano o Zbrodni Katyńskiej szeptem na rodzinnych spotkaniach. Za prawdę można było trafić do więzienia lub stracić pracę. Prawda przerażała okupantów naszego kraju.  

Dziś, według oceny prawnej Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Zbrodnia Katyńska uznawana jest za ludobójstwo, zbrodnię przeciwko ludzkości i zbrodnię wojenną. Na terenie Federacji Rosyjskiej w ostatnich latach często demontowano tablice poświęcone ofiarom tej zbrodni. Ponownie pojawiła się potrzeba ukrywania prawdy historycznej.

Notatka szefa NKWD Ławrentina Berii do Józefa Stalina z propozycją wymordowania polskich jeńców z marca 1940 roku z podpisami: Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa, i Mikojana.

(źródło: Wikipedia)

17 Września

Członkowie polskiej inteligencji byli fundamentem mobilizacji w 1939 roku. Naukowcy, lekarze, inżynierowie, prawnicy, nauczyciele, urzędnicy państwowi, przedsiębiorcy, przedstawiciele wolnych zawodów, z dumą założyli mundur i stali się oficerami Wojska Polskiego. Ramię w ramię z funkcjonariuszami Policji Państwowej i Straży Granicznej bronili granic Polski. Armia Czerwona odmawiała takim ludziom statusu jeńców wojennych. Większość szeregowych żołnierzy i część podoficerów przekazano Niemcom lub wysłano do pracy przymusowej. Oficerów zamknięto w specjalnie przygotowanych obozach znajdujących się w odosobnionych miejscach. Już na tym etapie mieli zniknąć.

Uwięzienie i represje wobec rodzin

Polskich oficerów skoncentrowano w trzech obozach dobranych ze względu na brak możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym: Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Dwa z nich mieściły się w dawnych prawosławnych klasztorach-pustelniach. Łącznie osadzono tam 14 736 osób.

Bronisław Najdzicz - nauczyciel, podporucznik piechoty rezerwy Wojska Polskiego, ofiara zbrodni katyńskiej - wraz z rodziną. Zbrodnia katyńska pozbawiła tysiące rodzin mężów i ojców.
13 kwietnia 1940 r. żona i córka Bronisława Najdzicza zostały deportowane w głąb ZSRR i trafiły w rejon Archangielska. Po dwóch latach zesłania opuściły ten obszar wraz z armią Andersa.

(źródło: Wikipedia)

Jednocześnie na polskich terenach włączonych do ZSRR rozpoczęto aresztowania policjantów, funkcjonariuszy Służby Więziennej, Straży Granicznej, Korpusu Obrony Pogranicza oraz urzędników, którzy z różnych powodów nie dostali się do niewoli w czasie kampanii wrześniowej. Nie dzielono ich na oficerów, szeregowych i podoficerów. Noszenie munduru lub praca w administracji państwowej oznaczały natychmiastowe uwięzienie. Sowiecka władza nienawidziła osób, które były państwowcami. Naród polski miał roztopić się w ludzkiej masie ZSRR.

Karta pocztowa z korespondencją od jeńca Franciszka Herzoga ze Starobielska do żony „Lali” i dzieci,
Starobielsk, 6 kwietnia 1940 r.

(źródło: materiały własne SN)

Natychmiastowe represje spotkały również rodziny uwięzionych. Kobiety i dzieci wsadzono do pociągów. Czekała je wyniszczająca droga do Kazachstanu i lata tułaczki.

Łącznie 60 tysięcy osób straciło w ten sposób dom i kontakt z ojczyzną. Aresztowani Polacy zachowywali dyscyplinę, starali się prowadzić w obozach życie kulturalne, organizowali ceremonie religijne. Martwili się także o los swoich rodzin, kiedy nagle urywała się z nimi korespondencja.

Egzekucje

Każdego z uwięzionych przesłuchano. Wielu namawiano do współpracy. Zdrajców było jednak bardzo mało. Polscy funkcjonariusze pozostali wierni przysiędze i mundurowi.

„Zdeklarowanych i nierokujących nadziei poprawy wrogów władzy sowieckiej” postanowiono zamordować. Podstawą administracyjną do dokonania zbrodni była tajna notatka, którą szef NKWD Ławrientij Beria skierował do Józefa Stalina. Notatka posiada cztery zatwierdzające podpisy: Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa i Mikojana oraz dopiski sekretarza Kalinina.

Mieszkaniec okolic Katynia, Parfien Kisielew, jeden ze świadków zbrodni, słucha dra Ferenca Orsósa, profesora kryminologii i medycyny sądowej uniwersytetu budapeszteńskiego.

(źródło: Wikipedia)

Sowiecka władza od lat mordowała własnych obywateli. Do zbrodni na Polakach podeszła w metodyczny sposób używając wypróbowanych metod.

Miejsc rozstrzelań było wiele. Katyń jest najbardziej znany, ponieważ tam odkryto pierwsze masowe groby. Naszych rodaków zabijano jednak również w Charkowie, Twerze, Kijowie i Mińsku. Dokonywanie morderstw w wielu miejscach miało pomóc w ich ukryciu. Jeśli egzekucji dokonywano w lesie, na głowę ofiary zarzucano wojskowy płaszcz i wiązano ręce konopnym sznurem. Z małej odległości oddawano strzał w potylicę. Osoby, które nie zginęły od razu, dobijano bagnetem.

Na terenie więzień jako katownie wykorzystywano piwnice. Skazanego umieszczano we włazie kanalizacyjnym, aby nie mógł się bronić i oddawano strzał w tył głowy.

Dokumenty należące do generała Mieczysława Smorawińskiego, jednego z dwóch generałów zidentyfikowanych w masowych grobach w Katyniu.

(źródło: Imperial War Museums)

Do dziś nie odkryto wszystkich masowych grobów, w których spoczywają Polacy. W katyńskim lesie ma swój grób około 7 tysięcy ciał zamordowanych. Zbrodnia Katyńska odebrała Polsce co najmniej 22 tysiące wiernych obywateli.

Lata walki z kłamstwem

Przez 50 lat mówienie i pisanie o Katyniu było aktem odwagi. Sowiecka władza wmawiała pokoleniom Polaków, że zbrodni dokonali Niemcy. Dzięki odwadze cywilnej wielu ludzi i ciężkiej pracy historyków prawda przetrwała.

Temat zbrodni Katyńskiej wymaga ciągle badań. Nie mamy dostępu do wielu dokumentów, są one ciągle elementem tajnych rosyjskich archiwów państwowych. Do przyszłych pokoleń należy pielęgnowanie pamięci o ludziach, którzy zginęli, pozostając wierni mundurowi i ojczyźnie.