Te prorocze słowa padły z ust samego Franciszka Ferdynanda, następcy tronu Cesarstwa Austro-Węgier oraz przedstawiciela potężnej dynastii Habsburgów. Zdanie to wypowiedział w czasie spotkania ze swoim krewnym Karolem w Belwederze. Arcyksiążę Franciszek Ferdynand był bratankiem panującego bardzo długo Franciszka Józefa, Cesarza Austro-Węgier. Gdy samobójstwo popełnił syn Franciszka Józefa, to właśnie jego władca wyznaczył na swojego następcę.

Przyszłość monarchii

Franciszek Ferdynand, jako następca tronu, czyli przyszłość monarchii habsburskiej, otrzymał staranne wykształcenie. Charakter miał iście królewski. Od najmłodszych lat był poważny, grzeczny, stronił od wybryków i lekkomyślnych czynów. Szybko wstąpił do wojska, gdzie wykazywał zdolności dowódcze. Szybko też awansował, w 1890 r. na stanowisko pułkownika, następnie generała. W 1913 r. otrzymał stanowisko Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych państwa.

Franciszek Ferdynand miał poważne plany przebudowy Monarchii Austro-Węgierskiej. Niosły one wiele innowacji. Planował stworzenie państwa trójczłonowego, gdzie trzecim narodem mieli być Słowianie, do których miał pozytywny stosunek. Samo zaś państwo przypominać miało federację na wzór USA, gdzie każdy kraj miałby pewną autonomię. Dużą sympatią Arcyksiążę darzył również Rosję.

Pokojowe zamiary nie podobały się Niemcom, którym sam Arcyksiążę nie ufał. Poglądy Franciszka Ferdynanda budziły sprzeciw, bowiem oznaczały odejście od dotychczasowej polityki jego stryja.

Skandalista

Nie żeń się z niekochaną osobą! - przestrzegała Arcyksięcia Cesarzowa Sisi. Czas pokazał, że Franciszek Ferdynand wziął sobie owe słowa do serca. Pewien jesienny bal zorganizowany w Pradze w 1894 r. zaważył na życiu Franciszka. Poznał tam hrabiankę Zofię von Chotek. Dziewczyna szybko zauroczyła młodego następcę tronu. Sprawą jasną dla obojga zakochanych było, iż ich miłość jest zakazana ze względu na różnice pochodzenia. Młodzi utrzymywali uczucie w sekrecie.

Gdy w 1898 r. ich miłość została odkryta, dla rodziny wiadomość ta była nie do przyjęcia. Należy pamiętać, iż ród Habsburgów przekładał nade wszystko dobro państwa. Będące mezaliansem małżeństwo arcyksięcia z Zofią spowodowałoby międzynarodowy skandal i utratę praw do tronu Franciszka. Cesarz Franciszek Józef starał się odwieść bratanka od tego pomysłu, jednak następca tronu postawił na swoim.

Ślub odbył się 1 lipca 1900 r. W umowie zawartej między Cesarzem a arcyksięciem, Franciszek Ferdynand zachował prawa do tronu, natomiast jego żona, jak i potomstwo, tych praw już nie miała. Mimo to małżeństwo było bardzo udane, zaś sama Zofia bardzo oddana mężowi. Niemalże zawsze towarzyszyła mu przy wystąpieniach publicznych, w tym w 1914 r. w Sarajewie.

Zamach, który zmienił losy świata

Tereny Bałkanów zwane były przez pozostałe państwa europejskie kotłem bałkańskim, dzięki licznym wojnom i rozruchom. Po X wojnie rosyjsko – osmańskiej, w wyniku ustanowionego w 1878 r. traktatu berlińskiego, niepodległość uzyskały m.in. Serbia, Rumunia i Bułgaria. Największe tendencje imperialistyczne z tych państw miała Serbia. Plany stworzenia południowosłowiańskiego imperium zostały jednak pokrzyżowane przez Austro-Węgry, które anektowały w 1908 r. Bośnię i Hercegowinę.

Mimo to Serbia nie porzuciła swoich planów ekspansji terytorialnych. Wspierała organizacje terrorystyczne i nacjonalistyczne na tych terenach, takie jak Młoda Bośnia. Zrzeszała ona wywodzących się z niższych sfer Serbów i Bośniaków o panslawistycznych poglądach. Jej działalność napędzana była przez dużo groźniejszą organizację o nazwie Czarna Ręka. To ugrupowanie narodziło się w 1901 r. w kręgach wojskowych w Belgradzie i należeli do niej serbscy oficerowie. Na jej czele stał sam pułkownik serbskiego wywiadu Dragutin Dimitrijević. Człowiek ten dokonał już udanego zamachu na Króla i Królową Serbii, którzy w przeciwieństwie do niego nie podzielali idei nacjonalistycznych.

To właśnie Czarna Ręka zaopatrzyła bośniackich terrorystów w broń oraz opracowała plan zamachu na Arcyksięcia. Wiedziano, że Franciszek Ferdynand będzie udawał się do Sarajewa na manewry wojskowe. Główną rolę w jego zamordowaniu miała odgrywać dwójka przyjaciół Nedeljko Čabrinović i Gavrilo Princip. Wizytacja następcy tronu w Sarajewie miała mieć charakter bardzo uroczysty. W czasie, gdy Franciszek Ferdynand przebywał na manewrach, jego żona odwiedzała kościoły i sierocińce. Oficjalny przejazd przez całe Sarajewo miał odbyć się 28 czerwca rankiem.

Do miasta ściągnęły tłumy, aby powitać arcyksiążęcą parę, a wraz z nimi do Sarajewa przyjechali zamachowcy. Gdy arcyksiążę znalazł się na moście, Nedeljko Čabrinović podbiegł i rzucił w jego stronę granat. Dzięki latom wojskowej służby arcyksiążę zawdzięczał dużą sprawność fizyczną i szybko odrzucił granat z dachu auta. Franciszkowi i Zofii nic się nie stało, jedynie dwóch oficerów straży przybocznej i dama dworu Zofii zostali lekko ranni. Zamachowca szybko złapano.

Mimo tego feralnego zdarzenia para kontynuowała drogę do ratusza, gdzie zostali uroczyście powitani przez burmistrza Sarajewa. W drodze powrotnej następca tronu postanowił zmienić trasę, aby odwiedzić rannych w wyniku zamachu oficerów. Nalegał, aby jego żona tym razem z nim nie jechała, tylko wróciła do hotelu, w którym mieszkali. Jednak wbrew jego woli, Zofia zdecydowała się mu towarzyszyć. W drodze Gavrilo Princip oddał w ich kierunku dwa strzały, które śmiertelnie raniły Franciszka Ferdynanda i jego żonę.

Wydarzenie to doprowadziło do wybuchu I Wojny światowej - najkrwawszego, jak na tamte czasy, konfliktu zbrojnego, który zmienił losy świata.

Monety Franciszka Józefa

Franciszek Ferdynand był bratankiem rządzącego przez wiele lat Franciszka Józefa, którego ogromny autorytet pozwalał na trzymanie w jedności wielokulturowej Monarchii Austro-Węgierskiej. Walutą imperium były korony Austro-Węgierskie, obowiązujące we wszystkich państwach tej monarchii. Na awersie przedstawiały Cesarza Franciszka, który na głowie ma wieniec laurowy wzorem cezarów starożytnego Rzymu. Rewers natomiast przedstawiał dwugłowego orła Austro-Węgier, w środku którego znajdował się herb Habsburgów Lotaryńskich, czyli dynastii panującej. Ciekawostką jest fakt, iż nawet po rozpadzie imperium, państwa używały tej waluty aż do momentu wprowadzenia własnej i uruchomienia mennic.