Andrzej Nowakowski, wybitny medalier i wspaniały człowiek, odszedł w marcu 2021 roku, w wieku 69 lat. Pełen energii i pomysłów twórca pozostawił w żałobie najbliższych, przyjaciół, środowisko artystyczne i kolekcjonerów. Warto podkreślić, że większość prac przygotowywał z żoną Roussaną, w niezwykłym duecie artystycznym. Małżeństwo zaprojektowało również wiele medali dla Skarbnicy Narodowej.

O kilka słów poświęconych Andrzejowi poprosiliśmy: Aleksandrę Sołtan-Lipską, kuratorkę Gabinetu Medali w Muzeum Warszawy, Tomasza Bylickiego, przyjaciela artysty, m.in. byłego kustosza i kuratora Gabinetu Monet i Medali w Muzeum Narodowym w Warszawie, Gabinetu Numizmatycznego Mennicy Państwowej i kustosza Muzeum Warszawy oraz Przemysława Ziembę, Prezesa Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego.


Przedwczesna śmierć Andrzeja Nowakowskiego jest niewątpliwie stratą dla naszej kultury i środowiska polskich medalierów. Był artystą w sile wieku i miał przed sobą ciekawą perspektywę twórczą. Na dodatek środowisko medalierów jest nieliczne, rzadko zasilane przez młodych twórców, co powoduje, ze strata odczuwana jest w dwójnasób.

Andrzej Nowakowski był twórcą niezwykle płodnym, współpracującym z wieloma instytucjami państwowymi i prywatnymi firmami, zlecającymi projekty medali i monet. Jego prace są również istotną częścią kolekcji w Gabinecie Medali Muzeum Warszawy. Mamy medale tematycznie związane z Warszawą i z warszawskimi artystami-medalierami, do których należał Andrzej Nowakowski.

Należy podkreślić, że większość prac Andrzej Nowakowski tworzył w duecie z żona Roussaną Nowakowską, w duecie niezwykle zgranym. Ich monety są bardzo dopracowane, skupione na szczególe, podparte wiedzą historyczną i odpowiedzialnością za temat.

W Muzeum Warszawy jest około 80 prac Andrzeja, głównie monety i medale okolicznościowe, monety z serii tematycznych wydawanych przez Narodowy Bank Polski. Medalier ten jest postrzegany głównie jako twórca medali bitych, zapomina się, że był również twórcą medali lanych, statuetek i plakiet, tworzonych w jednym lub cyklicznie w kilku egzemplarzach.

Nowakowscy na początku lat 90-tych nawiązali również współpracę z ważną dla Warszawy pracownią Mieczników. Warto przypomnieć, że po zmianach ustrojowych mecenat państwowy, instytucje naukowe i kulturalne oraz zakłady pracy rzadko zlecały medale bite. Zwyczaj bicia medali zaczął powoli zanikać. Pracownia Mieczników wówczas szukała nowej klienteli – w środowiskach biznesu, w prężnie rozwijających się samorządzie. Jedną z prac Nowakowskich u Mieczników był ryngraf dla Ministerstwa Obrony Narodowej, projektowany cyklicznie. Warto tu też wspomnieć tablicę upamiętniająca 50-lecie utworzenia Wydziału Geologii na UW (można ją oglądać przed budynkiem Wydziału przy ul. Żwirki i Wigury), czy plakietę upamiętniającą utworzenie dzielnicy Bielany. Ze znaczniejszych prac dla pracowni należy wymienić również statuetkę przyznawaną z okazji wręczania Nagrody im. Jerzego Giedroycia, która zamawiała „Rzeczpospolita”.  To bardzo mało znana, ale bardzo ciekawa część twórczości Andrzeja i Roussany Nowakowskich.

Aleksandra Sołtan-Lipska,
kuratorka Gabinetu Medali w Muzeum Warszawy


Andrzej zaistniał w moim życiu niemal od samego początku swojej pracy medaliera. Miły, sympatyczny, bezpośredni w kontakcie. Artysta, który wiedział, czego chce. Wypracował swój styl, który jest jego wizytówką. Andrzej był jednym z najciekawszych współczesnych medalierów, poza sztuką miał również bardzo dobrze opanowane rzemiosło. Na jego twórczość miała wpływ również wybitna medalierka Ewa Olszewska-Borys.

Urodził się 8 czerwca 1953 roku w Warszawie, zmarł 16 marca 2021 roku. Kończył Wydziała Rzeźby w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, był w pracowni profesora Stanisława Słoniny oraz w pracowni profesora Gustawa Zemły, to są dwie wybitne osobowości rzeźbiarzy. Rzemiosła uczył się też od profesora Bohdana Chmielewskiego i Edwarda Gorola. Dyplom z medalierstwa robił u wybitnej polskiej rzeźbiarki i medalierki Zofii Demkowskiej w 1981 roku. Po ukończeniu studiów jego pierwsze medale pojawiły się na wystawach w Lipsku i Londynie oraz na wystawie w studium plastycznym Wojska Polskiego.

Jego pierwsze medale to medale lane. Andrzej świetnie się w tym odnajdywał, wówczas tych zamówień było znacznie więcej niż dzisiaj, ale z pracą zawsze było trudno. Pierwszy medal bity Andrzej stworzył natomiast w 1983 roku. Był to medal poświęcony 300-leciu zwycięstwa pod Wiedniem (dla Towarzystwa Wiedzy Obronnej), Artyści, którzy pracowali przed Andrzejem dla TWO nadali styl serii medali, któremu Andrzej niestety musiał się podporządkować. Wówczas też (w 1984 roku) stworzył medal z wizerunkiem Tadeusza Kościuszki dla Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego i ten medal, który nie miał narzuconego stylu, w pełni pokazał kunszt Andrzeja.  Kolejny ważny medal poświęcony Janowi Zamoyskiemu Andrzej zaprojektował już z Roussaną Nowakowską. I trzeb przyznać, że oni doskonale się uzupełniali, współpracowali przy projektach medali i monet. Ich wspólne prace charakteryzowała lekkość.

W 1992 Nowakowscy zostali dostrzeżeni przez Narodowy Bank Polski i wykonali rewers monety o nominale 50 tysięcy złotych, upamiętniającej 200 lat Orderu Virtutti Militari. Ten rewers charakteryzowała niezwykle czysta konstrukcja. Warto również wspomnieć monetę o nominale 20 tysięcy złotych z okazji olimpiady w Lillehammer w 1994 roku. Na jej rewersie znalazł się narciarz w pełnej ekspresji, dla mnie jest to jedno z najlepszych przedstawień narciarza na monecie. Współpraca z NBP bardzo się rozwinęła, warto tu wymienić monety ze świetnymi portretami Władysława Andersa i Stanisława Maczka. Trudno w krótkim tekście wymienić więcej prac Andrzeja - były ich setki.   

Andrzej był świetnym dyskutantem, bronił umiejętnie swoich koncepcji. Mieliśmy inne poglądy polityczne i gusta artystyczne, kłóciliśmy się zaciekle, a mimo to dobrze się rozumieliśmy.  Zmarł po 40 latach pracy medalierskiej. Zapamiętam go jako wybitnego artystę, czułego męża i ojca, dobrego przyjaciela, który szanował odmienne zdanie innych. Jego odejście to wielka strata dla polskiej kultury i numizmatyki.

Tomasz Bylicki, przyjaciel artysty,
m.in. były kustosz Gabinetu Monet i Medali w Muzeum Narodowym w Warszawie
i Gabinetu Numizmatycznego Mennicy Państwowej.


Śp. Andrzej Nowakowski w środowisku numizmatyków miał opinię wybitnego artysty i był bardzo lubiany. Związany był z Polskim Towarzystwem Numizmatycznym od czasów studiów na Wydziale Rzeźby w Warszawskiej Akademii Stuk Pięknych.

Często opowiadał, jak rozmowy z numizmatykami inspirowały go i były pomocne w jego pracy twórczej. Dzięki temu powstało wiele monet, a także wiele medali i plakiet zaprojektowanych m.in. dla naszego Towarzystwa. Choć Andrzej Nowakowski związany był ze środowiskiem numizmatyków od kilkudziesięciu lat, to wstąpił formalnie do Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego dopiero niedawno. Wtedy też poznałem go osobiście. Od samego początku wykazywał się dużą aktywnością i miał dużo ciekawych pomysłów. To dzięki jego zaangażowaniu i pomocy zorganizowaliśmy w ostatnim czasie wiele spotkań i wystaw, prezentujących m. in. artystyczną działalność jego i jego żony Roussany Nowakowskiej. Mieliśmy też w planach kolejne wystawy i pracowaliśmy nad nowymi projektami.

Zapamiętam Andrzeja Nowakowskiego przede wszystkim jako osobę bardzo życzliwą, bezinteresowną, chętną do pracy i pomocy, co nie jest takie częste i co trzeba na pewno docenić.

Przemysław Ziemba,
Prezes Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego


Wybrane prace Andrzeja Nowakowskiego



Wybrane prace Roussany i Andrzeja Nowakowskich



Roussana i Andrzej Nowakowskimedale dla Skarbnicy Narodowej