Rzymska tradycja zaliczyła go do grona „dobrych cesarzy”. Miłośnicy słowa pisanego do dziś delektują się jego „Rozmyślaniami”. Pasjonaci wędrówek po Rzymie bez trudu znajdą jego podobiznę na Kapitolu. Jeździec z wyciągniętą dłonią na trwałe wpisał się w krajobraz wiecznego miasta. To Marek Aureliusz cesarz – filozof urodzony w 121 r.

Droga do władzy

Przyszedł na świat w rodzinie o hiszpańskich korzeniach. Pierwszym senatorem w rodzinie został jego pradziad Marek Anniusz Werus. Dziad, noszący to samo imię i nazwisko był konsulem i prefektem stolicy. Rezydował w willi na Lateranie, a więc tam gdzie później wzniesiono katedrę św. Jana. Po przedwczesnej śmierci swego syna zaopiekował się swym wnukiem, przyszłym cesarzem.

O rodzinie i domownikach Marek Aureliusz zachował wdzięczne wspomnienie. Dziękował bogom za dobrego dziadka, rodziców. Doceniał starania nauczycieli. W roku 138 został adoptowany przez męża swej ciotki – Antonina Piusa, którego cesarz Hadrian wyznaczył na swego następcę. Przybrany ojciec chłopca, ceniony za wysoką kulturę i charakter, wywarł wielki wpływ na podopiecznego. Marek Aureliusz nie szczędził mu pochwał. Podkreślał, że dzięki niemu stał się m.in. łagodny, obojętny wobec zaszczytów, wytrwały i sprawiedliwy.

Przyszły cesarz wiele zawdzięczał swoim nauczycielom. W gronie tym znaleźli się Herodes Attykus i Korneliusz Fronton, wpajający Markowi Aureliuszowi zasady wymowy greckiej i łacińskiej. Diognetos, nauczyciel malarstwa, przestrzegał przed traceniem czasu na błahostki, a zalecał zgłębianie filozofii, ćwiczenia w sztuce pisania dialogów. Dodatkowo zachwalał proste łoże przykryte skórą.

Przemożny wpływ na cesarza wywarli stoicy, którzy uczyli pracy nad sobą i podkreślali wagę i konieczność wypełniania obowiązków wobec społeczeństwa. Jego mentorzy nauczyli go jak pielęgnować charakter, a co ważniejsze jak rozumieć pojęcia państwa i władzy. Przekonali, że prawo winno być jednakowe dla wszystkich, państwo powinno rządzić się zasadami równości i sprawiedliwości, a prawy monarcha powinien szanować dobro poddanych.

W 145 r. Marek Aureliusz poślubił Faustynę, z którą spędził trzydzieści lat. Para doczekała się licznego potomstwa, ale jedynym synem, który dożył wieku dorosłego był Kommodus. Cesarz mówił o swej żonie, że była posłuszna i kochająca. Jednak otoczenie władcy, jak też niektórzy starożytni historycy kreślili zgoła odmienny portret cesarzowej. Faustyna miała być małżonką wiarołomną, dopuszczającą się zdrady, a ojcem Kommmodusa miał być jeden z jej kochanków gladiatorów. Tym tłumaczono zamiłowanie syna do krwawej rozrywki i jego muskulaturę.

Panowanie pod znakiem boga wojny

Po śmierci Antoninusa Piusa w 161 r. Marek Aureliusz został cesarzem. Z całym oddaniem i przysłowiowym „stoickim spokojem” poświęcił się sprawom wewnętrznym i zewnętrznym. Zreformował administrację, wprowadził modyfikacje w prawie cywilnym, dbał, aby stosunki z senatem układały się pomyślnie.

Cesarzowi nie oszczędzono jednak licznych przeciwności. Kraj nawiedzały klęski żywiołowe. Wylewał Tybr, ziemia trzęsła się w Kyzikos i Smyrnie. Zdarzały się klęski nieurodzaju i głodu. Dżuma dziesiątkowała mieszkańców. Populacja imperium zmniejszyła się o około pięć milionów ludzi. 

Niespokojnie było na granicach. Panowanie Marka Aureliusza to pasmo nieustannych wojen. Na wschodzie cesarstwo walczyło z Partami i zbuntowanym Królestwem Armenii. Przez lata trwał zbrojny konflikt nad środkowym Dunajem. Północnym Włochom zagrażały germańskie plemiona Kwadów i Markomanów.

Podczas walk z tymi ostatnimi wydarzył się tzw. cud deszczu, który przeszedł do historii. Germanowie otoczyli rzymskich legionistów na miejscu suchym, bez źródeł wody, a był to czas wielkich upałów. Nie spieszyli się z atakiem, postanowili czekać, aż prawa natury zmuszą Rzymian do poddania się. I wówczas niespodziewanie rozpętała się burza, a ulewny deszcz uratował cesarskich żołnierzy. Mówiono, że była to zasługa egipskiego czarodzieja. Chrześcijanie twierdzili, że deszcz spadł w odpowiedzi na modły nawróconego legionisty.

„Rozmyślania” pisane w wojskowym namiocie

Od wieków działo Marka Aureliusza, zatytułowane „Rozmyślania” inspiruje czytelników. Na trwałe weszło do kanonu rzymskiej literatury. Najprawdopodobniej powstało w ostatnim dziesięcioleciu życia cesarza, a więc w czasie, który spędził w naddunajskich obozach wojskowych.

Nie ma pewności jaki cel przyświecał cesarzowi, gdy zapisywał swe myśli. Być może tworzył szkic do większego dzieła filozoficznego, które miało powstać. Możliwe, że były to tylko i wyłącznie prywatne notatki, w zamyśle autora nieprzeznaczone do publikacji.

Ocalone dla potomnych „Rozmyślania” to zbiór zapisków o charakterze medytacji lub też ćwiczeń duchowych. Zaskakują stylem i przenikliwością spojrzenia. Sięgały po nie kolejne pokolenia czytelników, konfrontujących własne życie i przemyślenia z losami i postawą cesarza, który zapisał m.in. „Nie żyj tak, jakbyś miał zamiar żyć dziesięć tysięcy lat. Nieuniknione wisi nad tobą. Dopóki żyjesz, dopóki można – bądź dobry.

Po Marku Aureliuszu pozostał nie tylko intelektualny „autoportret” w postaci „Rozmyślań”. Do dziś przetrwał jego wspaniały konny posąg z rzymskiego Kapitolu. To, że ocalał wydaje się zdumiewające. Wiele tego typu dzieł, wykonanych z brązu przetopiono, a brąz wykorzystano do bicia monet. Jego ocalenie można zawdzięczać pomyłce. Przez długie lata uchodził za posąg Konstantyna Wielkiego, cesarza zasłużonego dla chrześcijaństwa.

Rzymskie arcydzieło inspirowało twórców kolejnych epok. Przykład można znaleźć choćby w Warszawie. Pomnik ks. Józefa Poniatowskiego wzorowany jest na rzymskiej rzeźbie. Obecnie Kapitol zdobi wierna kopia posągu cesarskiego, a oryginał podziwiać można w Muzeum Kapitolińskim.

Wyrodny syn dobrego cesarza

Kommodus, syn i następca Marka Aureliusza w niczym nie przypominał swego wielkiego ojca. Od dzieciństwa przejawiał skłonności do okrucieństwa, gustował w prymitywnych rozrywkach i walkach gladiatorów. Sam występował na arenie.

Cesarz zapewnił synowi możliwie najlepsze wykształcenie i obsypywał zaszczytami. Wskazywał, że to właśnie on zostanie jego następcą. Tym samym złamał pewną zasadę, która od stulecia obowiązywała w Rzymie. Zazwyczaj cesarze przekazywali rządy synowi adoptowanemu, którego uznawali za najlepszego kandydata. Po cesarzu – filozofie władzę przejął jego naturalny potomek.

Ten wybór okazał się zgubny dla Rzymu. Mark Aureliusz zmarł w obozie wojskowym w Vindobonie (Wiedniu) w 180 r. Na tronie zasiadł jeden z największych okrutników w historii imperium rzymskiego. Znienawidzonego cesarza zamordowano, a pamięć o nim próbowano wymazać z kart historii. Film „Gladiator” Ridleya Scotta z 2000 r., stanowiący luźną interpretację historycznych wydarzeń utrwalił złą sławę Kommodusa (w tej roli wystąpił Joaquin Phoenix).