Gdy sto dziewięćdziesiąt lat temu wybuchło powstanie listopadowe młodziutka hrabianka Emilia Plater przyłączyła się do niego bez wahania. Swoją determinacją i odwagą przewyższała niejednego mężczyznę. Obcięła włosy, przywdziała męski mundur i na czele własnego oddziału wyruszyła do walki. Zdobyła uznanie i otrzymała stopień kapitana, ale ceną za wojenny trud była śmierć z wycieńczenia.

Pięknie śpiewać i dobrze szablą władać

Platerowie byli starym rodem, wywodzącym się prawdopodobnie z Westfalii, który otrzymał nadania na terenie Kurlandii oraz Inflant Polskich (dzisiejsza Łotwa). W ciągu wieków większość z nich spolonizowała się i mocno angażowała w sprawy polskie.

Emilia urodziła się w Wilnie w 1806 r. jak córka hrabiego Franciszka i Anny von der Mohl. Relacje rodziców nie układały się najlepiej i zakończyły separacją. Matka, wraz z niespełna dziesięcioletnią córką zamieszkały w Liksnej nieopodal Dyneburga, majątku należącym do innej linii Platerów. Tam mała Emilia wychowywała się w towarzystwie synów państwa domu – Ludwika i Kazimierza Platerów.

Opanowała umiejętności właściwe pannie w dobrego domu. Znała się na poezji, sama pisywała wiersze. Rozwijała talent do rynków i śpiewu. Ale w towarzystwie kuzynów nabyła też innych umiejętności, które miały się przydać w przyszłości. Potrafiła walczyć szablą, świetnie jeździła konno i polowała.

Pasjonowała się historią, szukając w niej wzorców dla siebie. Szczególnie interesowała ją postać Joanny d’Arc, która poderwała Francuzów do walki z Anglikami. Z postaci bardziej jej współczesnych wielką estymą darzyła Tadeusza Kościuszkę oraz Laskarinę Bubulinę, Greczynkę, która walczyła o wyzwolenie swego kraju spod tureckiego panowania.

Powstanie na Litwie

Rok 1830 przyniósł dwa przełomowe w życiu Emilii wydarzenia. Zmarła jej matka, co córka bardzo mocno przeżyła. W dniu 29 listopada w Warszawie wybuchło powstanie przeciwko Rosjanom. Wieść o tym wyzwoliła w Platerównie niesamowitą energię do działania. Postanowiła walczyć z bronią w ręku. Nie przejęła się opinią części swego otoczenia, że wojaczka to nie zajęcie dla panien. Na wzór swoich bohaterek ścięła włosy, ubrała mundur i ruszyła w pole.

Jej siła przekonywania musiała być znaczna, skoro zorganizowała oddział powstańczy liczący ponad trzystu żołnierzy. Wraz z nimi uczestniczyła w kilkunastu bitwach i potyczkach. W czerwcu 1831 r. przybyły z Królestwa gen. Dezydery Chłapowski nadał Emilii stopień kapitana i powierzył dowództwo kompanii 1 Pułku Piechoty Litewskiej.

Platerówna walczyła m.in. w obronie Kowna. Wsławiła się zdobyciem Rosienia. Pod Szawlami wpadła w rosyjską zasadzkę. Tam właśnie, jak twierdzili jej towarzysze, wykazała się niezwykłą odwagą.

Nie zaakceptowała decyzji gen. Chłapowskiego o złożeniu broni. Stwierdziła, że lepiej będzie umrzeć niż żyć z takim upokorzeniem. Wyruszyła więc w stronę Warszawy, aby dalej walczyć. Z małą grupką, w chłopskim przebraniu, przedzierała się przez wiele dni przez lasy i ustronia. Jej osłabiony trudami organizm nie wytrzymał dodatkowego obciążenia. Z wysoką gorączką Emilia trafiła do dworu Ignacego Abłamowicza w Justianowie w powiecie sejneńskim. Tam starano się ją leczyć, ale bezskutecznie. Zmarła 23 grudnia 1831 r. Pochowano ją w Kopciowie.

Po śmierci sławniejsza niż za życia

Bohaterska postawa Platerówny zyskała niebywały rozgłos. W Paryżu, w spektaklu „Les Polonaise en 1831” przedstawiano ją jako nową Joannę d’Arc. Pisali o niej Francuzi, Niemcy, Węgrzy i oczywiście Polacy. Wiersz Adama Mickiewicza „Śmierć pułkownika” stał się jednym z najbardziej znanych utworów wieszcza.

Emilia na trwałe zagościła w panteonie narodowych bohaterów. Jej imieniem nazywano niezliczone szkoły i ulice. W 1943 r. stała się patronką 1 Samodzielnego Batalionu Kobiecego Wojska Polskiego (tzw. platerówki).

W okresie międzywojennym wizerunek bohaterki dwukrotnie trafił na banknoty. W 1931 r. pojawił się banknot dwudziestozłotowy, wykonany wg projektu Ryszarda Kleczewskiego. Pięć lat później wszedł do obiegu banknot o takim samym nominale, zaprojektowany przez Wacława Borowskiego, który otwierał serię „Wodzowie Polski”.

Emilia znalazła się na banknotach także w czasie II wojny światowej. W 1940 r. Bank Emisyjny w Polsce (w Generalnym Gubernatorstwie) wypuścił dwudziesto i pięćdziesięciozłotówki z jej podobizną. Niemców świadomie wprowadzono w błąd, twierdząc, że jest to głowa „jakiegoś młodzieńca”.