Wzorem Greków organizatorzy nowożytnych igrzysk olimpijskich wrócili do upamiętniania sportowych zmagań na monetach okolicznościowych. Dziś numizmaty towarzyszące olimpiadom to nie tylko wspaniała pamiątka i krzewienie idei fair play, ale również obiekt westchnień kolekcjonerów na całym świecie.

Sport to nie tylko zdrowe ciało, to również metoda wychowania człowieka w duchu pokoju – ta idea francuskiego barona Pierre’a de Coubertin pozwoliła zwrócić światu igrzyska olimpijskie. Po XV wiekach w 1896 r. na starożytnym stadionie w Olimpii znów zapłonął ogień olimpijski.

Coubertin – założyciel Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego – w swojej pracy czerpał inspiracje ze starożytnych greckich igrzysk. To spod jego pióra wyszły: karta zasad olimpijskich, protokół ceremoniału olimpijskiego i tekst przysięgi olimpijskiej. Jego marzeniem było również włączenie do programu igrzysk rywalizacji w zakresie dziedzin sztuki – podczas letnich igrzysk w Sztokholmie w 1912 roku odbył się pierwszy konkurs olimpijski w tym zakresie. Baron de Coubertin napisał wtedy wiersz „Oda do sportu", który pod pseudonimem zgłosił do rywalizacji i wygrał. Zdobył złoty medal olimpijski.

Już w starożytnej Grecji z okazji igrzysk bito monety w celach propagandowych i pamiątkowych. Do tego pomysłu postanowiono wrócić w XX wieku. Jako pierwsi postanowili go zrealizować Finowie…w 1940 r. To właśnie wtedy miały odbyć się letnie igrzyska olimpijskie – plan brutalnie przerwał atak Hitlera na Polskę oraz wybuch wojny zimowej między Finlandią a ZSRR. To czego nie udało się zrobić ze względu na wybuch II wojny światowej, doczekało się realizacji na początku lat 50. ubiegłego wieku. Helsinki, stolica Finlandii, otrzymały bowiem prawo organizacji najważniejszych zawodów sportowych na świecie w 1952 r.

Organizatorzy postanowili zdobyć środki na finansowanie zbliżających się zawodów dzięki emisji monet okolicznościowych w 1951 i 1952 r. Były to srebrne monety obiegowe o nominale 500 marek przeznaczone do codziennego użytku. Dzięki wybiciu srebrnej monety okolicznościowej z pięcioma połączonymi kołami olimpijskimi Mennica Fińska zarobiła w sumie 6,5 mln USD. Ze środków tych skorzystał m.in. Komitet Organizacyjny Igrzysk Olimpijskich.

Na kolejną monetę olimpijską przyszło poczekać 12 lat. Z okazji zimowych igrzysk w austriackim Innsbrucku w 1964 r. Austria wyemitowała monetę okolicznościową w dwóch specyfikacjach. Oprócz srebrnej monety obiegowej z motywem skoczka narciarskiego wybito również kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy tej samej srebrnej monety stemplem lustrzanym. Są to dziś wyjątkowe nisko limitowane okazy kolekcjonerskie. Po raz pierwszy na oficjalnej monecie igrzysk olimpijskich ukazano również konkretną konkurencję olimpijską.

O krok dalej poszli w tym samym roku Japończycy. Z okazji Letnich Igrzysk Olimpijskich Tokio 1964 kraj-gospodarz przygotował dwie monety okolicznościowe o różnych nominałach: 100 jenów i 1000 jenów. Przedstawiają motywy kulturowe. Od czasów pamiętnych dla nas igrzysk w Tokio (złote medale przywieźli do Polski m.in. Jerzy Kulej, Józef Schmidt, czy Waldemar Baszanowski) monety pamiątkowe towarzyszą już wszystkim letnim igrzyskom olimpijskim, a od 1984 r. również zimowym.