Rok 1794 zapisał się w dziejach Polski wyjątkowo. Nie tylko wybuchła insurekcja kościuszkowska. Obywatele po raz pierwszy w dziejach płacili banknotami. Władze powstańcze, wobec niedoborów złota i srebra, zadecydowały o druku pieniędzy. Banknoty nie cieszyły się jednak wielką popularnością. Wykonane z nietrwałego materiału przetrwały w nielicznych egzemplarzach, które na aukcjach osiągają zawrotne ceny.

Od konstytucji do Targowicy

Rok 1791 zapisał się w dziejach Polski wielkim wydarzeniem. Trzeciego maja uchwalono nowoczesną konstytucję, która w zamyśle sygnatariuszy miała zmienić kształt państwa i zaowocować szerokimi reformami. Decyzja sejmu uruchomiła jednak lawinę wypadków, które doprowadziły do ostatecznego rozbioru Rzeczpospolitej w 1795 r. Po zawiązaniu konfederacji targowickiej przeciwko reformom konstytucji do Polski wkroczyły w 1792 r. wojska rosyjskie. Dwa lata później rozpoczął się zryw narodowy.

Powstańcza reforma monetarna

W 1794 r. wybuchło powstanie pod wodzą Tadeusza Kościuszki, które było ostatnią próbą ratowania niezawisłości kraju. Władze powstańcze przystąpiły m.in. do reorganizacji finansów. Króla pozbawiono przywileju produkcji pieniądza. Stanisław August Poniatowski początkowo oponował, ale ostatecznie wsparł Komisję Skarbową własnymi zasobami srebra i gotówki. Kruszec do bicia monet pochodził także z konfiskaty paramentów liturgicznych ze świątyń różnych wyznań.

Rada Najwyższa Narodowa zmieniła obowiązującą stopę menniczą. Z grzywny kolońskiej (233,812 g) srebra należało wyprodukować talary, dwuzłotówki i złotówki o łącznej wartości 84 ½ złotego. Zaprzestano emisji półtalarów i srebrnych groszy podwójnych. Wznowiono natomiast produkcję szóstaków.

Ciekawostką menniczą z roku 1794 były tzw. półstanisladory (z fr. stanislaus d’or) oraz stanisladory bite w złocie próby 833/1000. Pierwsza z monet miała wartość półtora dukata a druga trzech dukatów. Stanislador ważył ok. 12.4 g. Wybito go w nakładzie ok. 5200 sztuk. Półstanislador miał masę ok. 6,2 g a jego nakład oscylował w granicach 8100 sztuk.

Papier zamiast brzęczącej monety

Zupełną nowością w polskim systemie pieniężnym były pierwsze banknoty, które pojawiły się w 1794 r. Funkcjonowały jako bilety skarbowe i zdawkowe. Zastępowały monety, których nie można było wybić. Pierwsze z nich posiadały nominały: 5, 10, 25, 50, 100, 500 i 1000 zł, które różniły się odcieniem papieru. W praktyce były to państwowe skrypty dłużne. Umieszczono na nich informację, ze Skarb Narodowy zobowiązuje się wypłacić w przyszłości i w monecie każdemu posiadaczowi określoną na banknocie kwotę. Gwarancją wypłaty miały być dobra narodowe przeznaczone do sprzedaży.

Na awersie banknotów/biletów skarbowych umieszczono tekst uchwały Rady Najwyższej Narodowej. Pod nim widniały Orzeł Biały i Pogoń oraz symbole rewolucji francuskiej. Te ostatnie to m.in. czapka frygijska, fragment murów więziennych oraz łańcuchy absolutyzmu zerwane przez lud.  Co ciekawe podpisy na dole banknotów oraz kolejne numery wpisywano odręcznie. Rewers był pozbawiony jakichkolwiek nadruków. Najwyższe nominały (w tym 500 zł) miały bardzo niewielki nakład, oceniany na 500 do 1000 sztuk. Nakład banknotów pięciozłotowych sięgał sześćdziesięciu tysięcy egzemplarzy.

W czasie insurekcji oprócz biletów skarbowych funkcjonowały bilety zdawkowe (papierowe znaki pieniężne zastępujące monetę). Miały postać niewielkich kartoników. Na ich awersie widniały herby, nominał i nazwa emitenta. Na rewersie faksymile podpisu Filipa Malinowskiego, komisarza Dyrekcji Biletów Skarbowych. Bilety zdawkowe miały nominały: 5, 10 groszy oraz 1 i 4 zł.

Ograniczone zaufanie społeczeństwa i aukcyjne rekordy

Banknoty nie zyskały sobie większej popularności. Złożyło się na to kilka czynników. Obietnica przyszłej wypłaty w pieniądzu kruszcowym, po sprzedaży dóbr państwowych, nie miała gwarancji. Władze powstańcze zezwoliły na płacenie podatków biletami skarbowymi tylko do wysokości 50%, resztę należało uiścić w monetach. Z drugiej strony armia kościuszkowska mogła płacić za wszystko biletami skarbowymi w całości. To spowodowało, że ludność podchodziła do banknotów z dużą nieufnością. Ich zasięg pozostał bardzo ograniczony. Ze względu na nietrwałość papieru, z którego je wykonano zachowało się niewiele egzemplarzy. Te które przetrwały są kolekcjonerskim rarytasem.

W lutym 2019 roku zapłacono najwyższą jak dotąd kwotę za polski banknot. Podczas wrocławskiej aukcji numizmatycznej nabywca kupił 500 zł z 1794 r. za 220 tys. zł! Tym samym został pobity rekord z 2018 r. gdy 10 zł z 1919 r. sprzedano za 110 tys. zł.