Krótkie rządy Michała Korybuta Wiśniowieckiego nie przyniosły ważnych reform menniczych, były za to naznaczone aferami. W jednej z nich w głównej roli wystąpił znany poeta barokowy.

Abdykacja Jana II Kazimierza w 1668 r. zakończyła okres panowania dynastii Wazów w Polsce. Sejm elekcyjny zebrany rok później wybrał na króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Brać szlachecka zadecydowała, że po monarchach obcego pochodzenia przyszedł czas na rodzimą kandydaturę. Michał Korybut panował krótko, zaledwie do 1673 r. Za jego czasów w polityce monetarnej kraju nie przeprowadzono znaczących zmian, choć pojawiły się głosy, aby zaradzić pieniężnej anarchii, która została po okresie rządów Jana Kazimierza. Podejmowano nawet próby wprowadzenia do obiegu dobrych monet i wycofania niepełnowartościowych srebrnych tymfów i miedzianych boratynek, które zalały kraj, ale wszystko pozostało w sferze pomysłów.

Pieniądz dobry czy bieżący?

Zjawiskiem niepokojącym była stagnacja monetarna. Za czasów Michała Korybuta, ale też i jego następców posługiwano się w obrocie wewnętrznym monetami wprowadzonymi do obiegu ordynacją z 1658 r. Powstał też wyraźny podział na monetę „dobrą” i „bieżącą”. Do tej pierwszej zaliczano różne srebrne i złote nominały jeszcze z czasów jagiellońskich, Stefana Batorego, Zygmunta III a także szóstaki i orty Jana Kazimierza. Moneta „bieżąca”, używana do regulowania codziennych płatności zdecydowanie dominowała na rynku. Były to przede wszystkim owe nieszczęsne tymfy (złotówki) i boratynki (szelągi). Dodatkowo pogłębiał się znacząco rozdźwięk kursów między monetami „dobrymi” i „bieżącymi”. Próbowano temu zaradzić wprowadzając sztywne przeliczniki, ale rezultaty były nikłe i właściwie dotyczyły opłat podatkowych.

W czasach Michała Korybuta nie pracowały mennice koronne. Wyjątkiem była mennica w Bydgoszczy, otwarta na krótko w 1671 r. Działały natomiast mennice w Prusach Królewskich w Toruniu, Gdańsku i Elblągu. Co ciekawe, na ziemiach pruskich funkcjonowały tylko pieniądz „dobry”. System monetarny krakowski, w latach 1663-98, obejmował następujące monety: złotego dukata; w srebrze: talara, półtalara, złotego polskiego (tymfa) = 30 groszy (wedle kursu urzędowego), orta, szóstaka, trojaka, dwugrosza, półtoraka, grosza. Na samym dole systemu znajdowały się miedziane szelągi (boratynki) równe 1/3 grosza.

Dla zilustrowania siły nabywczej pieniądza w owych czasach warto podać przykładowe zarobki i ceny niektórych produktów. I tak dyrektor mennicy rocznie otrzymywał 1000 talarów. Nauczycielowi płacono kwartalnie ok. 500 groszy. Organista zarabiał ok. 480-750 groszy na kwartał. Mistrz murarski datował 20 – 36 groszy dziennie. Dniówka robotnika w browarze wynosiła 10-12 groszy. Za kopę (60 sztuk) jaj należało zapłacić od 6 do 10 groszy. Kaczka kosztowała od 3 do 8 groszy. Zając był wydatkiem w granicach 6 – 9 groszy. Za kwartę masła płacono 7- 8 groszy. Trzewiki kosztowały w granicach 20 groszy.

Afera szeląga

Jednym z niechlubnych epizodów w dziejach mennictwa za panowania Michała Korybuta była afera z biciem szelągów. W latach 1672-76 mennicę toruńską dzierżawił Hans Dawid Lauer pochodzący ze znanej rodziny mincerzy z Norymbergi. Zaczął wybijać srebrne szelągi z monogramem „MR” (Michael Rex), bardzo podłej jakości, bez walorów artystycznych. Produkowano je w takich ilościach, że zaczęły funkcjonować w całych Prusach Królewskich. Wywołało to niepokój o los miejscowej waluty. Gdy w mennicy w Gdańsku przeprowadzono próbę tychże szelągów okazało się, że nie zawierają nawet połowy srebra co współczesne im szelągi gdańskie. Lauer kontynuował swój proceder nawet po śmierci króla Michała, bijąc monety z jego inicjałem. Dopiero na początku panowania Jana III Sobieskiego sprawę ukrócono.

Oskarżony Jan Andrzej Morsztyn

Interesującym wydarzeniem było uruchomienie w 1671 r., na polecenie podskarbiego wielkiego koronnego Jana Andrzeja Morsztyna, mennicy bydgoskiej. Wybito tam jedynie niewielkie ilości próbnych dukatów i dwudukatów oraz 5000 sztuk srebrnych złotówek. Gdy okazało się, że emisja tych ostatnich była nielegalna (nie przewidywała tego żadna ordynacja mennicza) Michał Korybut nakazał przetopić numizmaty. Do dziś przetrwało zaledwie kilka egzemplarzy. Wybiegając nieco w przyszłość można dodać, że przywołany podskarbi wielki koronny nie zapisał się najlepiej w dziejach polskiego mennictwa. Morsztyn oskarżony o nadużycia finansowe zbiegł w 1683 r. do Francji, gdzie pozostał do śmierci. W przeciwieństwie do kierowania sprawami finansowymi większy talent przejawiał jako poeta, autor erotyków i znany tłumacz dzieł Pierre’a Corneille’a, Torquata Tassa i Giambattistay Mariniego.

W XIX w. monetami z czasów Michała Korybuta zainteresował się słynny fałszerz Józef Majnert. Wykonał m.in. stemple półtalara i talara elbląskiego z 1671 r. a następnie wprowadził do obiegu wybite przez siebie kopie.