Czy następcy Bolesława Chrobrego zrezygnowali z bicia monet? W cyklu artykułów ilustrujących numizmatyczne dzieje Polski dziś opowieść o tym, jak piastowskie mennictwo doświadczyło głębokiego regresu i w jaki sposób odrodziło się z zapaści.

Pierwsze polskie monety pełniły przede wszystkim funkcje prestiżowe – budowały rozpoznawalność władcy i nadawały mu majestat godny monarchów Zachodu. Ze względu na małą liczbę egzemplarzy nie miały dużego znaczenia w obiegu, zdominowanym przez zagraniczne emisje i handel wymienny.

Pieniądz trafił pod strzechy dopiero w późniejszym okresie. Emitowane w początkach XII w. polskie denary były już na porządku dziennym i wyraźnie przeważały nad zagranicznymi monetami. Jednak zanim do tego doszło, piastowskie mennictwo doświadczyło głębokiego regresu. W jaki sposób odrodziło się z zapaści?

Następcy Bolesława Chrobrego zrezygnowali z bicia monet, a przynajmniej nie zachowały się emisje z ich epoki (lata 1025–1058). By wytłumaczyć tę lukę, część badaczy wiąże denary Mieszka I z młodszym o dwa pokolenia Mieszkiem II. Mimo to niejasne pozostają powody braku emisji książąt Bezpryma, Ottona i Dytryka - uczestników wojny domowej, w której pogrążyło się państwo Piastów, jak też późniejszego zwierzchniego władcy - Kazimierza Odnowiciela. Być może stały za tym trudności w zdobyciu potrzebnych ilości srebra.

Natura nie znosi jednak próżni. Do Polski licznie spływały w tych czasach denary krzyżowe – nieskomplikowane monety oznaczone krzyżem prostym oraz maltańskim i pseudolegendą (ciągiem symboli podobnych do liter, lecz pozbawionych znaczenia). Chociaż badacze usiłowali łączyć je z rodzimymi źródłami, pochodzą najprawdopodobniej z Saksonii. Produkowane były masowo do obsługi handlu z pozbawionymi własnych emisji sąsiadami.

Ponownie pieniądz wybił Bolesław II Szczodry, lecz czynił to niezbyt szczodrze. Wprawdzie za jego czasów (1058–1079) produkty polskiego mennictwa wreszcie zajęły istotną pozycję w krajowym handlu, to jednak monarcha rozpoczął proceder ich psucia. Powszechna w Europie – i sprowadzona przez niego do Polski – praktyka renovatio monetae polegała na przeprowadzaniu co kilka lat wymiany środków płatniczych. Monety wracały do obiegu po potrąceniu daniny, dokonywanym przez zmniejszenie zawartej w nich ilości srebra. Nadwyżka zostawała w książęcym skarbcu.

Pieniądze stały się zatem mniejsze. Większość emisji Szczodrego to tzw. denary lekkie, ważące zaledwie 0,7–0,9 g. Dla porównania numizmaty pierwszych Piastów sięgały ok. 2 g. Tymczasem po umocnieniu władzy monarszej względy prestiżowe (okazały rozmiar) ustąpiły jednak miejsca ekonomicznym.

Wygląd monet był stosunkowo prosty i typowy dla obszaru wpływów łacińskich. Awers najczęściej zawierał portret władcy wraz z jego imieniem lub tytułem, natomiast na rewersie wczesnopiastowski krzyż coraz częściej oddawał pola budowlom, obliczom świętych albo obrazom takim jak walka rycerza ze smokiem. Wokół nierzadko biegła tzw. otoczka perełkowa. Wiodącym centrum ich wytwórstwa stał się Kraków.

Panowanie Władysława Hermana przyniosło kolejne punkty zwrotne. Powstała wtedy pierwsza w Polsce moneta prywatna; bito ją w imieniu nie władcy, a ambitnego dostojnika Sieciecha (podpisanego jako „ZETECH”). Sam książę emitował denary ze swoim portretem, wyróżniające się zastosowaniem słowa „CRACOV”. Podanie miejsca produkcji w brzmieniu polskim, nie zaś łacińskim, czyni je najstarszym zachowanym zabytkiem naszego języka.

Przewrotnie to spadek wagi i wartości pieniądza spowodowały, że wzrosła jego dostępność przez co polskie monety wyparły z obiegu emisje zagraniczne. Za panowania Bolesława III Krzywoustego (1102–1138) rodzime pieniądze były już powszechne – i tak cienkie, że wybijano je tylko z jednej strony. Zwane brakteatami, zrewolucjonizowały one polskie mennictwo XII i XIII w. Ale to już zupełnie odrębny rozdział tej historii...