Proces powstawania wolnej Rzeczypospolitej ani nie rozpoczął się, ani nie zakończył w dniu 11 listopada 1918 roku, na pamiątkę którego ustanowiono Narodowe Święto Niepodległości. Jakie osiągnięcia udało się Polakom wywalczyć w gorących tygodniach i miesiącach poprzedzających tę datę?

11 listopada to dzień odrodzenia wolnej Polski po 123 latach zaborów. Symboliczną rolę Święta Niepodległości zwykliśmy mu przypisywać dzięki piłsudczykom. To z ich punktu widzenia najważniejszym wydarzeniem było przybycie Józefa Piłsudskiego z magdeburskiej twierdzy do Warszawy i wydarzenia, które potem nastąpiły, szczególnie objęcie przezeń dowództwa nad krajowymi siłami zbrojnymi. Święto Niepodległości w dniu 11 listopada jako święto państwowe ustanowiono dopiero ustawą sejmową z 23 kwietnia 1937 roku, podpisaną przez prezydenta Ignacego Mościckiego.

Pierwsze kamienie milowe na drodze do niepodległej położono znacznie wcześniej. Wiele wydarzeń, które zbliżyły Polskę do niepodległości miało związek z działaniami mocarstw zaborczych. W każdym z tych trzech państw funkcjonowały polskie organizacje polityczne, o których współpracę w czasie wojny zabiegały rządy w Berlinie, Wiedniu i Piotrogrodzie. W podlegającej temu ostatniemu Warszawie wykształcił się prawicowy Komitet Narodowy Polski Romana Dmowskiego oraz Zygmunta Wielopolskiego; w cieszącej się autonomią Galicji działał Naczelny Komitet Narodowy prezydenta Krakowa Juliusza Lea. Ciała te brały udział w formowaniu pierwszych polskich jednostek wojskowych w szeregach walczących przeciwko sobie armii.

Stworzenie krajowego rządu stało się z czasem naczelną obietnicą, jaką zwaśnieni zaborcy próbowali zjednać sobie Polaków po obu stronach frontu. Wczesną namiastką tej instytucji stała się Tymczasowa Rada Stanu pod kierownictwem Wincentego Niemojewskiego, powołana 14 stycznia 1917 r. w Warszawie przez okupacyjne władze niemieckie i austro-węgierskie. Ponieważ jej marionetkowy charakter prędko poskutkował utratą autorytetu, 27 października zastąpiła ją Rada Regencyjna, której wkrótce udało się ustanowić rząd z Janem Kucharzewskim na czele.

Następny krok stanowiło ogłoszenie niepodległości. Okoliczności międzynarodowe – rosnąca przychylność Romanowów, a później rewolucyjnych władz Rosji, jak również dołączenie do wojny sprzyjających Polsce Stanów Zjednoczonych i przewidywana klęska Niemiec – umożliwiły Radzie Regencyjnej zadeklarowanie suwerenności już 7 października 1918 r. 17 dni wcześniej (20 września) Francja jako pierwsza uznała reaktywowany za granicą Komitet Narodowy Polski Dmowskiego za oficjalną reprezentację odradzającego się państwa.

Druga połowa października przyniosła lawinę lokalnych wystąpień. Władzę w Krakowie zdobyła Polska Komisja Likwidacyjna pod zarządem Wincentego Witosa; w Cieszynie z rąk Austriaków administrację przejęła Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego. Tym samym śladem ruszyły m.in. Radom i Lublin, a wycofujący się zaborcy z łatwością dawali się rozbroić. Powściągliwość zachowały tylko ośrodki na przedwojennym terytorium Prus, znajdującym się wciąż pod kontrolą Berlina.

Pierwszy niezależnie sformułowany rząd powstał 7 listopada z inicjatywy środowisk lewicowych, poszukujących alternatywy dla konserwatywnej Rady Regencyjnej. W Lublinie, siedzibie austro-węgierskiej administracji okupacyjnej, premierem ogłoszono Ignacego Daszyńskiego z Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Jego postulaty, odpowiadające na potrzeby wycieńczonego wojną kraju, miały niebagatelny wpływ na ustrój II RP – znalazło się wśród nich m.in. żądanie ośmiogodzinnego dnia pracy oraz równości wyborczej obywateli.

Gdy zatem 11 listopada Piłsudski otrzymał dowództwo od Rady Regencyjnej, a rozentuzjazmowani rozejmem w Compiègne warszawianie rozbroili niemiecki garnizon, w niemal całej Polsce istniały już liczne samodzielne ośrodki władzy – w nadchodzących dniach podporządkowały się one komendantowi Legionów. Także suwerenność państwa była już wtedy niemal pewna. O szczególnym znaczeniu tej daty zdecydował zatem przyszły układ sił politycznych i międzynarodowy wymiar zakończenia wojny – ale serce Rzeczypospolitej biło własnym rytmem już od tygodni, jeżeli nie miesięcy.