Kwestia stanu zachowania ma dla kolekcjonera zasadnicze znaczenie! Obok rzadkości jest to jeden z najważniejszych wyznaczników wartości numizmatu.

Przeglądając katalog numizmatyczny lub odwiedzając wystawę, nietrudno natknąć się na specjalistyczne oznaczenia poszczególnych okazów. Przybliżamy słowa, które pozwolą zrozumieć unikalność i wartość każdego obiektu w kolekcji.

Stan zachowania monety to jedno z najważniejszych i najczęściej spotykanych kryteriów oceny numizmatu. Opiera się ono na kilkustopniowej skali, przypisującej każdy egzemplarz do kategorii zgodnej z liczbą i rodzajem jego niedoskonałości. W Polsce powszechnie stosuje się wersję tej klasyfikacji opracowaną przez Edmunda Kopickiego.

Najniższymi jej stopniami (oznaczanymi cyframi od 7 do 5) są stany zły, dobry i bardzo dobry. Trafiają tam numizmaty o przynajmniej częściowo zatartym rysunku lub legendzie; z powodu uszkodzeń takich egzemplarzy praktycznie nie spotyka się na aukcjach.

Stan piękny i bardzo piękny (4 i 3) dopuszczają obecność śladów użytku, które nie mogą jednak ograniczać czytelności żadnej części wzoru. Stan znakomity (2) uwzględnia już tylko monety zupełnie pozbawione znamion użytkowania. Nie mogły one nigdy trafić do obiegu albo musiały zostać z niego szybko usunięte.

Wieńczący skalę stan menniczy (1) obejmuje wyłącznie egzemplarze, które wyglądają na fabrycznie nowe. Są wolne od zauważalnych uszkodzeń powstałych w czasie przechowywania, produkcji czy transportu. Rzecz jasna te właśnie numizmaty – ze względu na perfekcyjny wygląd – cenione są najwyżej.

Potocznie wyróżnia się także stan gabinetowy. To nieformalne określenie dotyczy monet, które trafiły do kolekcji prosto spod prasy, a w toku produkcji nie powstały na nich najmniejsze nawet niedoskonałości.

Skala rzadkości odzwierciedla natomiast liczbę istniejących egzemplarzy danego numizmatu. Z natury rzeczy odnosi się ona raczej do pieniędzy zabytkowych; opisuje wyłącznie monety zachowane w nie więcej niż 400 tys. sztuk – oznaczane są one literą "R". Dodatkowe cyfry informują o jeszcze bardziej ograniczonej dostępności, od 80 tys. na poziomie R1 do zaledwie 2 lub 3 okazów na szczeblu R8. R* zaś to symbol unikatu, występującego w jednym tylko egzemplarzu.

Wyjątkową – i również rzadko spotykaną – kategorię monet stanowią destrukty, czyli numizmaty uszkodzone w trakcie produkcji. Zazwyczaj są one od razu niszczone, czasami jednak przedostają się do obiegu albo na rynek numizmatyczny. Ze względu na wyróżniającą się formę cieszą się na nim szczególnym zainteresowaniem – tym większym, im ciekawszy rodzaj wady. A tych może być wiele!

Niedobicie to wynik zużycia stempla menniczego lub przyłożenia doń niewłaściwego nacisku. W efekcie fragment wzoru wydaje się nieostry lub nie zostaje wytłoczony wcale. Uszkodzenia tego typu łatwo przeoczyć, w związku z czym w większych liczbach przenikają one poza mury wytwórni. Raczej nie dodają przy tym numizmatom szczególnej wartości.

Przykładem znacznie ciekawszego destruktu jest skrętka, czyli nieprawidłowa orientacja rysunku po jednej stronie numizmatu. Specyficzną jej wersję stanowi odwrotka, polegająca na naniesieniu rysunku dokładnie do góry nogami. Hybryda to z kolei zestawienie awersu jednej monety z rewersem innej. Zdarzyć się może także bicie jednostronne albo na niepełnym krążku, wyciętym z samego skraju metalowej płyty – a także wiele innych błędów.

Nietypowe destrukty – jak wszystkie trudno dostępne numizmaty – cieszą się wyższym zainteresowaniem (i, co za tym idzie, wyższymi cenami). O ile w ich wypadku trudno liczyć na nagłe zwiększenie podaży, to wobec zwyczajnych rzadkich monet stosowany bywa restrike – ponowne wybicie, przeprowadzone przy użyciu oryginalnej matrycy. Nie zmniejsza ono wyjątkowości egzemplarzy z oryginalnej emisji, ale pozwala szerszej grupie kolekcjonerów odczuć radość z posiadania upragnionego wzoru.