W epoce rozdrobnienia feudalnego Polska rozpadła się na gromadę niezależnych państewek. Ponieważ każde z nich emitowało własne monety, ogromna jest różnorodność ówczesnych numizmatów. Wiele do życzenia pozostawia natomiast ich jakość...

Okres brakteatowy polskich dziejów monetarnych odpowiada z grubsza epoce rozbicia dzielnicowego. Polityczna fragmentacja, której nasz kraj ulegał od XII w. do drugiej dekady XIV stulecia nie pozostała bez wpływu na kształt pieniądza. Panujący na kurczących się skrawkach ziemi książęta chwytali się wszak każdego sposobu na zasilenie skarbca.

Denary musiały odejść do lamusa. Wprowadzone przez pierwszych Piastów monety regularnie zmniejszano, aby z tej samej ilości kruszcu władca mógł wybić więcej krążków. W ten sposób w XII w. wyodrębnił się nowy rodzaj numizmatu – brakteat, który nieubłaganie wypierał poprzednika. Był tak cieniutki, że stempel odciskano na nim tylko z jednej strony, a wzór i tak przebijał na drugą.

Charakter tego pieniądza był czasowy. Polityka renovatio monetae zakładała częstą reemisję, a korzystanie ze starych egzemplarzy surowo karała. Brakteaty i ostatnie z denarów należało więc wymieniać nawet co kilka miesięcy (za stosowną opłatą na rzecz monarchy); w konsekwencji nastąpił znaczny rozwój ikonografii, ułatwiający rozróżnianie wariantów spod kolejnych dat i pochodzących od innych książąt.

Prawdziwa eksplozja motywów i symboli zaowocowała setkami niespotykanych dotąd wyobrażeń. Były wśród nich zarówno okazy proste, jak i bardzo zdobne. Już wczesne denary Władysława II Wygnańca (1105–1159), emitowane przed ostatecznym triumfem brakteata, cechuje bogactwo i dynamika rysunku. Znajdziemy na nich wizerunki orłów i zajęcy, portrety księcia i duchownego, a nawet scenę walki rycerza z lwem. Późniejsi władcy dodają dalsze nowatorskie obrazy, np. sylwetki żubra oraz gryfa.

Nie braknie przekazów propagandowych. Bolesław IV Kędzierzawy (ok. 1122–1173) umieścił na monetach podobizny swoich braci, w ten sposób przekonując o panującej pomiędzy nimi zgodzie. Na jego emisjach widnieje także oblicze cesarza niemieckiego, któremu książę zmuszony został złożyć hołd w 1157 r. Natomiast Kazimierz II Sprawiedliwy (1138–1194) w łacińskich legendach swoich brakteatów odwołuje się do cnót takich jak miłosierdzie („CARITAS”) i zaufanie albo wiara („FIDES”).

Szczególnie wyróżniają się hebrajskie inskrypcje Mieszka III Starego (ok. 1125–1202). Władca ten jako pierwszy całkowicie porzucił denara, oparłszy swoją politykę na bardzo częstej wymianie brakteata. Przypuszcza się, że właśnie w celu zwiększenia tempa produkcji wydzierżawił on jedną z mennic żydowskim rzemieślnikom. Ci zaś nanieśli na monety imiona i błogosławieństwa w języku knaan – wymarłym dzisiaj słowiańskim odpowiedniku języka jidysz.

Szczyt okresu brakteatowego przyniósł spadek jakości emisji. Kurczące się rozmiary numizmatów i brak czasu na rzetelne ich wykonanie – bito je coraz częściej i na zlecenie stale rosnącej liczby książąt – poskutkowały uproszczeniem ikonografii. Na legendy wkradały się błędy językowe, a z czasem inskrypcje zaczęły zanikać, oddając pole tzw. brakteatom niemym lub beznapisowym.

Ze względu na bezustannie redukowaną grubość monet zaistniała potrzeba strukturalnego wzmocnienia ich w taki sposób, by nie łamały się w palcach. W odpowiedzi opracowane zostały brakteaty guziczkowe, wyposażone w głęboko wybity pas otokowy. Jego wypukłość nieco je usztywniała i utrudniała sklejanie się.

Postępujący przez cały XIII w. spadek jakości pieniądza rodził dążenie do zastąpienia go pewniejszym środkiem płatniczym. Regionalne ośrodki władzy – diecezje, klasztory i rady miejskie – zaczęły zatem zabiegać o prawo bicia własnych monet; niektórym udało się uzyskać ten przywilej. Odwrót do numizmatów prywatnych i import emisji zagranicznych świadczyły o kryzysie brakteata, jednak poważne reformy nie mogły dojść do skutku bez uprzedniego zjednoczenia kraju...