O metalach i stopach metali ważnych z numizmatycznego punktu widzenia.

Złoto i srebro mają magiczny urok, a najbardziej wartościowe są te wybite z cennych kruszców: złote monety i srebrne monety. Kiedy są wolne od domieszek (innych niż śladowe ilości naturalnie występujących substancji), możemy mówić o czystym kruszcu.

Podczas wyrobu monet obiegowych najczęściej dodawano do nich miedzi, której obecność obniża koszt produkcji i zarazem zwiększa twardość metalu szlachetnego. Z tego samego powodu w starożytności preferowano elektrum. To naturalny stop złota ze srebrem, wykazujący dużą wytrzymałość. Z niego wytwarzano najstarsze znane monety, emitowane ok. 2600 lat temu w anatolijskim królestwie Lidii. W Egipcie metal ten dodawał blasku zwieńczeniom piramid, a Grecy ze względu na blady kolor zwali go białym złotem. Współcześnie czasem mówi się o elektrum jako o złocie zielonym.

Inne kolory złota uzyskiwane są poprzez łączenie kruszcu z różnymi metalami. Już przy około dwudziestoprocentowej zawartości miedzi stop nabiera barwy różowej lub czerwonawej; biel uzyskuje się poprzez dodatek manganu, niklu albo palladu – ten ostatni potrafi również nadać kolor szary. Szczególnym tworzywem jest faza międzymetaliczna złota i innego pierwiastka, której zastosowanie owocuje fioletem (dzięki obecności aluminium) lub błękitem (przy zastosowaniu indu). Tak otrzymane surowce wykorzystywać można do zdobienia medali i numizmatów kolekcjonerskich.

Nordic Gold (Nordyckie Złoto) to dla odmiany nazwa stopu o przyćmionej złotej barwie, który jednak w ogóle nie zawiera tego metalu. W 89% składa się z miedzi, po 5% stanowią cynk i aluminium, a pozostały 1% to cyna. Surowiec ten stosuje się do produkcji euro.

Z kolei polskie monety obiegowe powstają z szeregu innych stopów. Pierwsze skrzypce gra miedzionikiel, czyli mieszanka miedzi i niklu (czasem z niewielkim dodatkiem innych pierwiastków). Odpowiada on za srebrną barwę naszego bilonu. Najniższe nominały wyrabiane były z mosiądzu (połączenia miedzi z cynkiem, a w tym wypadku również z odrobiną manganu), ale od 2014 r. tworzy się je ze stali i tylko powleka mosiądzem. Złociste części monet dwu- i pięciozłotowych to natomiast brązal – brąz, otrzymywany przede wszystkim z miedzi i cyny, a następnie wzbogacany aluminium.

Tego typu numizmaty złożone z dwóch różnych tworzyw nazywamy monetami bimetalicznymi.

Oprócz ingerencji w wewnętrzny skład numizmatu możliwa jest także jego zewnętrzna obróbka. Najczęściej spotykanym procesem jest oksydacja, polegająca na pokryciu powierzchni surowca cienką warstwą jego tlenków. Powłoka taka otula monetę, chroniąc ją przed korozją – a dodatkowo nadaje piękny, głęboko przyciemniony wygląd; można go dalej modyfikować w celu zaakcentowania szczegółów oraz stworzenia pozorów wiekowości. Oksydacji dokonuje się z zastosowaniem elektrod albo metodą chemiczną, przez zanurzenie we wrzącym roztworze odpowiednich soli i tlenków.

Szczególnym rodzajem oksydacji, a przy tym zachodzącym w naturze, jest patynowanie. W jego toku atomy miedzi łączą się z tlenem, tworząc czarny nalot, a potem przechodzą w zielonkawo-szarawe węglany. Nie są one aktywne chemicznie, dzięki czemu chronią przed zmianami znajdujący się pod nimi metal – wyjątkiem są patyny powstałe w zanieczyszczonej atmosferze, które na skutek zawartości związków siarki umożliwiają dalszą, dogłębną korozję tworzywa. Ma to szczególne znaczenia dla poprawnego zachowania zabytkowych monet miedzianych.