Wywiad z Kjellem Wesselem, dyrektorem zarządzającym prestiżowej Mennicy Norweskiej, w której 11 listopada 2017 r. dla uczczenia Narodowego Święta Niepodległości wyemitowany został wyjątkowy, srebrny numizmat.

Położone ok. 65 km na południowy zachód od Oslo ciche miasteczko Kongsberg – niegdyś większe i prężniejsze od dzisiejszej stolicy – od lat stanowi główny przedmiot zainteresowania norweskich numizmatyków. Tej jesieni zasłużyło również na pilną uwagę polskich kolekcjonerów.

W samym jego centrum, nad brzegiem spienionej górskiej rzeki Numedalslågen, wznoszą się kamienne zabudowania mennicy. Budynek stoi w tym miejscu od 1686 r. – wzniesiono go niedługo po powstaniu miejscowości, założonej w celu eksploatacji odkrytych pod skałami złóż srebra.

Tuż obok zabytkowych zabudowań znajduje się nowoczesny gmach, w którym dziś odbywa się produkcja używanych przez Norwegów monet. My jednak przybyliśmy tu z innego powodu. 11 listopada 2017 r. w Kongsbergu wybitych zostało 700 wyjątkowych srebrnych medali, upamiętniających Narodowe Święto Niepodległości Polski.

W przededniu tego wydarzania rozmawiamy z Kjellem Wesselem, który pracuje w Mennicy Norweskiej od 36 lat, a obecnie jest jej dyrektorem zarządzającym.

S.N.: W czasie naszej rozmowy trwają ostatnie przygotowania do emisji pamiątkowego medalu, poświęconego jubileuszowi niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Jak wygląda ten proces z twojej perspektywy – i z perspektywy zakładu?

Kjell Wessel: Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że produkcja tego medalu to dla Mennicy Norweskiej prawdziwy zaszczyt. Jest to nadzwyczajna i bardzo interesująca emisja, ponadto oparta na dużej urody projekcie. Już jutro, 11 listopada, nasza załoga przystąpi do prac nad jej wybiciem.

Jakie dokładnie etapy muszą przejść w Mennicy Norweskiej srebrne krążki, zanim staną się gotowymi numizmatami?

Pierwszym krokiem jest matryca, której wzór otrzymujemy od zleceniodawcy emisji – w tym wypadku od Skarbnicy Narodowej. Na podstawie gipsowych odlewów przygotowujemy metalowy stempel i po dokładnym wypolerowaniu stosujemy go do bicia medali.

Specjalnie wyselekcjonowane i oczyszczone krążki z czystego srebra trafiają pod naszą prasę, która za pomocą stempla nanosi na nie wzory awersu i rewersu.

Co dzieje się z nimi potem?

Każdy numizmat będzie skontrolowany pod kątem ewentualnych niedoskonałości. Tylko idealnej jakości egzemplarze srebrnych medali dotrą do ostatniego stadium, kiedy na ich bokach wygrawerujemy datę emisji i indywidualny numer numizmatu.

Jakie cechy wyróżniają te jubileuszowe medale spośród innych emisji Mennicy Norweskiej?

Naczelną różnicą jest jakość. Gdy produkujemy monety obiegowe, w każdej minucie powstają setki numizmatów. Podczas bicia tego kolekcjonerskiego medalu zwracamy uwagę na każdy szczegół, dlatego – jeżeli wszystko dobrze pójdzie – każdemu egzemplarzowi poświęcimy przynajmniej minutę. Jest to możliwe ze względu na niską limitację – stworzymy zaledwie 700 takich medali.

W Mennicy Norweskiej powstają także inne prestiżowe emisje. Które z nich napawają cię szczególną dumą?

Nie mogę zdradzić wszystkich szczegółów naszych klientów, ale rzeczywiście przygotowujemy pewne nadzwyczajne produkty. Powstają u nas na przykład norweskie odznaczenia państwowe.

Najgłośniejszym naszym wyrobem jest z całą pewnością złoty medal Pokojowej Nagrody Nobla. Corocznie wręczany jest laureatowi tego wyróżnienia podczas specjalnej ceremonii w ratuszu Oslo. Odbywa się ona 10 grudnia, a zatem już niedługo będziemy w Kongsbergu wybijać tegoroczny egzemplarz. Jest to niezwykle precyzyjna praca, często wiążąca się z dużym zainteresowaniem mediów, które uważnie śledzą produkcję tego odznaczenia.

A zatem niewątpliwie udzielasz wielu podobnych wywiadów. Tym bardziej dziękujemy, że znalazłeś czas także dla naszych czytelników.