Royal Mint, czyli Brytyjska Mennica Królewska, jest nie tylko najstarszym, ale też jednym z największych światowych emitentów.  

Brytyjskie mincerstwo może pochwalić się starożytnym rodowodem. Pieniądze wytwarzano w tej części świata już w II w. n.e., a pod koniec następnego stulecia powstała pierwsza z londyńskich mennic. Produkcja ustała wraz z wycofaniem się rzymskiej administracji w V w., lecz 250 lat później na nowo podjęły ją już okrzepłe lokalne ośrodki władzy.

Instytucja Brytyjskiej Mennicy Królewskiej działa od przedostatniej dekady IX stulecia, choć oczywiście nie nosiła wtedy obecnej nazwy. Ciągłość jej struktur trwa jednak nieprzerwanie do naszych czasów. W chwili założenia była zaledwie jednym z kilkudziesięciu rozsianych po kraju zakładów mincerskich. Właściwie każde z miast południowej Anglii biło pieniądz – na przełomie tysiącleci liczba pracowni przekraczała 70. Ograniczenie regionalnego wytwórstwa funtów i pensów nastąpiło dopiero po przejęciu władzy przez Normanów w 1066 r. Ostatnie konkurencyjne warsztaty (należały one do Kościoła) zlikwidowano w 1540 r.

Ok. 1279 r. mennica wprowadziła się do stołecznej twierdzy Tower. Z miejscem tym pozostała związana przez ponad pół tysiąclecia. Warsztat stopniowo wypełnił prawie całą przestrzeń między zewnętrznym a wewnętrznym murem obronnym. W okresie tym ostatecznie wykształcił się stosowany do dziś zwyczaj weryfikacji nowych partii monet na drodze procesu sądowego z udziałem biegłych złotników.

Wzrost produkcji umożliwiła wprowadzona w XVII w. mechanizacja. Napędzane przez konie maszyny zastąpiły ręczną pracę rzemieślników, której dalszą ekspansję ograniczała ciasnota zamku. W gąszczu lichych drewnianych zabudowań powstawały coraz liczniejsze monety dla rosnącego w siłę królestwa. Zaczęły zresztą opuszczać jego granice, część pieniędzy bito bowiem z myślą o eksporcie do Indii.

Dopiero w epoce napoleońskiej zakład doczekał się własnej siedziby. Wojna z Francją wymusiła zwiększenie garnizonu twierdzy, mennicę przeniesiono zatem w miejsce oddalonych o kilkaset metrów od Tower magazynów tytoniu. W kwietniu 1810 r. w nowym gmachu ruszyły zaawansowane prasy parowe.

Ponieważ kolonialne imperium potrzebowało ogromnych ilości pieniądza, państwowa wytwórnia powołała oddziały w australijskich miastach Sydney, Melbourne i Perth, a także w Ottawie, Mumbaju i Pretorii. Rozrastała się centrala w Londynie, zaopatrująca coraz liczniejsze i bardziej zamożne społeczeństwo. Jeszcze przed końcem XIX w. jej roczna produkcja przekraczała 100 mln numizmatów.

Największym wyzwaniem w XX w. było przejście na dziesiętny system monetarny. Wielokrotnie rozbudowywany zakład wciąż był za mały, by podołać całkowitej reemisji brytyjskiego pieniądza. W 1967 r. ogłoszono decyzję o relokacji, a już rok później królowa Elżbieta II osobiście uruchomiła halę produkcyjną w walijskim miasteczku Llantrisant. To właśnie tam powstają teraz wszystkie monety Zjednoczonego Królestwa – i nie tylko. Każdego roku realizowane są zamówienia z ok. 60 państw.

Co siódma nowa moneta na świecie pochodzi z Brytyjskiej Mennicy Królewskiej. Ogromny zakład – jego powierzchnia przekracza 14 hektarów – jest w stanie stworzyć blisko 5 miliardów numizmatów rocznie. Z tym potencjałem nie może równać się żaden inny zachodnioeuropejski emitent. Skupienie na masowej produkcji pieniądza miało jednak swoją cenę. Ze względów organizacyjnych wykonawstwo odznaczeń Orderu Imperium Brytyjskiego zlecane jest obecnie zewnętrznym firmom. Jest to jeden z efektów decyzji o urynkowieniu Royal Mint. Z agencji rządowej została ona przekształcona w spółkę skarbu państwa, a docelowo rozważane jest przekazanie jej w ręce prywatnego inwestora.